Urlop

“Recovery week” w moim planie treningowym zbiegł się z długim weekendem spędzanym w Krakowie. I całe szczęście, bo w tym upale nie w głowie było mi bieganie – wolałem skupić się na piwach pszenicznych i kilku innych mniej lub bardziej istotnych sprawach takich jak wynajęcie mieszkania, czy rozmowy o pracę (tak, tak… za 3 tygodnie maratoniarz wraca do Polski). Tymczasem “urlop” dobiegł już końca i wróciłem do wyspiarskiej 7-stopniowej szarej rzeczywistości.

Kilka dni odpoczynku podziałało chyba zbawiennie na mój organizm, bo dzisiaj po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się skończyć bieg ze średnim tempem poniżej 5min/km. Fakt, faktem przy tak dużej jak dla mnie prędkości nie za bardzo mogłem poradzić sobie z tętnem i średnie wyszło mi aż 163bpm, ale wpływ na to miał pewnie też dość silny wiatr.

Najważniejsze, że widać progres. Do startu w Suszu zostało już tylko 9 tygodni.

Opublikowano O wszystkim i o niczym | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Sutton Coldfield Half Marathon ;)

Na dzisiaj miałem zaplanowaną zakładkę skladającą się ze 170 minut spokojnego roweru i 20 minut spokojnego biegania. Weekendowe rowerowania, jako że zazwyczaj trwają kilka godzin wolę zaczynać maksymalnie o 9 rano, żeby nie mieć rozwalonego całego dnia i mieć czas na “domowe obowiązki”. Dziś jednak pospałem trochę za długo i zwlekając się z łóżka przed 10 wiedziałem już że z roweru nici. Spokojnie zjadłem więc śniadanie, obejrzałem transmisję z maratonu w Londynie i poszedłem biegać.

Mimo kilku wypitych wczoraj piw, biegło mi się na tyle dobrze, że w okolicach 4 kilometra zaświtała mi myśl, żeby sprawdzić się na dystansie półmaratonu. Jak się później okazało był to świetny pomysł, który podbudował moje biegowe ego :)

5 kilometrów przebiegłem w czasie 24:27, a 10 kilometrów w 49:29, czyli odpowiednio o 0:06  i o 01:32 lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Dystans półmaratonu ukończyłem natomiast w czasie 1:47:22 poprawiając swoją życiówkę o 9:34!!!

Sutton Coldfield Half Marathon ;)

Opublikowano O wszystkim i o niczym | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Jesienny maraton

W styczniu, kiedy pisałem o swoich planach startowych na ten rok zupełnie nie miałem jeszcze pojęcia gdzie pobiegnę tegoroczny jesienny maraton. Minęło kilka miesięcy, wiele okoliczności uległo zmianie i dzięki temu wybór stał się łatwiejszy. Padło na Warszawę. Dlaczego…? Bo przekonało mnie hasło reklamowe 34 Maratonu Warszawskiego, które brzmi “ZOSTAŃ BOHATEREM NARODOWEGO” :)

34 Maraton Warszawski

Kiedy wyobraziłem sobie siebie, podczas mojego pierwszego w życiu maratonu na ojczystej ziemi, wbiegającego z nową życiówką poniżej 4 godzin na metę, znajdującą się na płycie Stadionu Narodowego, to nie było już odwrotu :)  Zapisałem się, zapłaciłem, dostałem całkiem fajny numer startowy (1277) i od lipca biorę się do roboty.

Jedyny drobny minus jest taki, że dzień przed maratonem mam urodziny ;)

Opublikowano O wszystkim i o niczym | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Powrót do żywych

Witam po krótkiej przerwie spowodowanej lenistwem ;)
Co się u mnie działo…? Już śpieszę z krótkim podsumowaniem końca zimy i początku wiosny.

Po pracowitym styczniu przyszedł luty, który zupełnie rozjechał mi się, jeśli chodzi o treningi. Najpierw po raz drugi w tym roku dopadło mnie przeziębienie, potem na kilka dni pojechałem do Krakowa (wziąłem nawet buty do biegania, ale Kraków okazał się zbyt rozrywkowym miastem i nie starczyło mi sił na bieganie), a później nie mogłem jakoś się pozbierać i wskoczyć na odpowiednie obroty. W związku z powyższym luty spisałem na straty i potraktowałem jako miesiąc regeneracyjny, w którym to na treningach spędziłem w sumie tylko niecałe 12,5 godziny :(

Luty2012

Wypoczęty i z mocnym postanowieniem poprawy przywitałem marzec. Na początku nie mogłem jeszcze coś ogarnąć roweru, bo po zimie spędzonej na rowerze stacjonarnym na siłowni miałem już serdecznie dosyć tego przybytku, a z drugiej strony było jeszcze za zimno i za mokro na jeżdżenie na dworze. W końcu jednak przyszły cieplejsze dni i nieśmiało zacząłem wypuszczać się na coraz to dłuższe treningi na moim lśniącym jeszcze rowerze. Jak można się było spodziewać początki nie były wcale łatwe. Jazda na szosie okazała się czymś zupełnie innym od jazdy na rowerze stacjonarnym, o czym najdotkliwiej przekonały się moje mięsnie czworogłowe ud. Pedały z wpinanymi butami (SPD-SL) okazały się natomiast nie takie straszne jakimi je malują – jak na razie glebę zaliczyłem tylko raz – całe szczęście przy minimalnej prędkości :)

Innym ciekawym i zupełnie dla mnie nowym doświadczeniem okazały się zakładki rowerowo-biegowe. Byłem delikatnie mówiąc zdziwiony, że po zejściu z roweru nie jestem w stanie… biegnąć i przez kilka pierwszych kilometrów muszę się zatrzymywać co kilkaset metrów, bo nogi najzwyczajniej w świecie odmawiają posłuszeństwa. Po paru kilometrach wszystko wraca do normy, ale już wiem, dlaczego tak ważne jest, nauczenie mięsni nóg szybkiego przestawiania się z pedałowania na bieganie i na pewno nie będę zaniedbywał tych jednostek treningowych.

Podsumowując, marzec mogę uznać za udany miesiąc w którym na treningi poświęciłem w sumie 28 godzin i 36 minut. W tym 14h:23min na rower (stacjonarny + szosa), 9h:22m na bieganie, 4h na pływanie (stanowczo za mało) i 50min na ćwiczenia wzmacniające.

marzec2012

PS. Niedzielne długie wybiegania musiałem przenieść na czwartki, bo okazało się, że zakładki rowerowo-biegowe są dłuższe.

Opublikowano O wszystkim i o niczym | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Styczeń za nami

Styczeń nie zaczął się dla mnie zbyt dobrze, bo już na samym początku dopadła mnie choroba, która na 5 dni wyeliminowała mnie ze wszystkich czynności poza leżeniem w łóżku. Mam nadzieję, że tym samym mój limit chorób na ten rok został już wyczerpany ;)

Z nowym rokiem postanowiłem wprowadzić kilka drobnych zmian do swojego treningu. I tak na przykład postanowilem w końcu uporządkować bieganie, bo tak szczerze mówiąć to od maratonu w Dublinie biegałem jak mi się chciało (bez planu). Od początku miesiąca biegam więc według okrojonego do trzech treningów w tygodniu planu przygotowującego do ukończenia pół maratonu w czasie poniżej 1:45. Jeśli chodzi o rower, to próbując dostosować się do jednej z podstawowych zasad treningu triathlonowego mówiącej o tym, że około połowa czasu poświęcanego w tygodniu na trening powinna być spędzana na rowerze, postanowiłem zwiększyc ilość treningów rowerowych do 4 w tygodniu. Oczywiście jest to na razie lekkie jeżdżenie skupiające się na zwiększaniu wydolności, a nie siły. W pływaniu nie zmieniło się w zasadzie nic poza dniami tygodnia w jakie odwiedzam basen. A do tego wszystkiego dorzuciłem jeszcze brzuszki i pompki trzy razy w tygodniu w celu wzmocnienia mięśni górnych partii ciała.

To w teorii. A w praktyce po wypadnięciu z różnych powodów niektórych treningów wyszło mi, że w styczniu poświęciłem na nie łącznie 26 godzin i 48 minut. W tym 9h:45min na rower, 9h:23min na bieganie, 3h:50 min na pływanie i również 3h:50min na ćwiczenia wzmacniające.

Styczen - maratoniarz.pl

PS. Styczeń 2012 przejdzie również do historii jako miesiąc w którym moja waga spadła poniżej 70kg :) Poprzednio ważyłem tyle chyba w podstawówce ;)

Opublikowano O wszystkim i o niczym | Otagowano , , , , , | 2 komentarzy

Pierwsze urodziny Maratoniarza

Wczoraj niepostrzeżenie minął rok od momentu pierwszego wpisu na maratoniarzu. W tym miejscu powinienem chyba napisać “jak ten czas leci”, tak więc napisałem ;) Podsumowując moje pierwsze blogowe kroki, dość łatwo można zauważyć, że nie jestem najbardziej płodnym blogerem. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze od początku założyłem sobie, że nie będe opisywał tu swoich codziennych zmagań treningowych, bo nic w tym super interesującego nie ma, a poza tym ledwo co daję radę na bieżąco notować wszystkie treningi w swoim dzienniczku treningowym, czyli endomondo i ostatnio także w garmin connect. A po drugie, jak się okazało nie jestem typem człowieka, któremu pisanie przychodzi łatwo. Innymi słowy bardzo dużo potencjalnych wpisów kończy swój żywot na etapie pomysłu i nigdy nie są przelewane na klawiaturę. No dobra – starczy tych usprawiedliwianek, czas na trochę liczb.

Jak dotychczas na blogu pojawiło się 28 wpisów i 36 komentarzy. W ciągu pierwszego roku swojego istnienia maratoniarz.pl zanotował w sumie 6568 wizyt i z miesiąca na miesiąc jest coraz więcej odwiedzających, a może nawet czytających.

Najaktywniejszym dniem był 29 grudnia (95 wyświetleń), a najbardziej poczytnym wpisem okazał się Endomondo z pulsometrem… (1926 wyświetleń). Najczęściej odwiedzający trafiali tu dzięki google (1428 razy), a w samym google najpopularniejszym wyszukiwanym wyrażeniem dzięki któremu maratoniarz był klikany w wynikach było “pulsometr bluetooth” (363 razy).

Na zakończenie obiecuję, że w kolejnym roku postaram się pisać więcej i ciekawiej.

Wszelkie urodzinowe życzenia i prezenty mile widziane ;)

Opublikowano O wszystkim i o niczym | Otagowano , , , | 4 komentarzy

Plany na 2012

Moje sportowe plany na 2012 rok koncentrują się wokół dwóch startów. Pierwszym z nich jest triathlon. A dokładniej triathlon na dystansie half-ironman, czyli 1,9km pływania, 90km na rowerze i na deser biegowy półmaraton czyli 21,1km. Zdecydowałem się wziąć udział w największej imprezie triathlonowej w Europie środkowo-wschodniej, czyli w Herbalife Susz Triathlon. Chociaż zawody odbędą sie dopiero 7 lipca, to juz od ponad miesiąca brak jest wolnych miejsc, tak więc wszystko wskazuje na to, ze na starcie stanie 500 zawodników!!! Zapowiada sie niezły kocioł w wodzie podczas startu :)

Susz 2011 Start

Jako, że będzie to mój debiut w triathlonie i zupełnie nie wiem czego się spodziewać, to na chwilę obecną postawiłem sobie 3 różne cele do osiągnięcia. Po pierwsze chciałbym ukończyć zawody i zmieścić się w limicie czasu, czyli 8 godzin. Po drugie wygrać z Tomkiem Karolakiem ;) , który startował w zeszłym roku jako ambasador zawodów i ukończył je z czasem 7:29. W tym roku też zapowiedział swój udział i zakładam, że znacznie poprawi swój zeszłoroczny czas. Mimo tego, jak już wspomniałem chciałbym zameldować się na mecie przed nim. Trzecim i najbardziej ambitnym celem jest dotarcie do mety w czasie poniżej 6 godzin – innymi słowy marzy mi sie piątka z przodu :) Nie pozostaje mi więc nic innego jak trenować, trenować i jeszcze raz trenować.

Drugim startem z którym wiążę duże nadzieje w 2012 roku jest jesienny maraton. Co prawda nie wybrałem jeszcze miejsca, gdzie będę startował, ale za to mam jeden i bardzo konkretny cel. Złamać 4 godziny – nie ma innej opcji.

No i najważniejsze, żeby kontuzje wszelkiej maści trzymały się z daleka.

Opublikowano O wszystkim i o niczym | Otagowano , , , , , , | 6 komentarzy

Grudzień

W grudniu działo się już trochę więcej niż w poprzednim miesiącu. O ile w bieganiu nie ma się za bardzo czym chwalić, to w innych dyscyplinach pojawiły się pierwsze treningowe kamienie milowe takie jak 2 godziny kręcenia non-stop pedałami na rowerze stacjonarnym. Całe szczęście na siłowni przy każdym rowerku jest telewizor z całkiem sporym wyborem kanałów, tak więc słuchawki na uszy, jakiś film i można dać radę. Innym i dużo ważniejszym dla mnie osiągnięciem grudnia było przepłynięcie na basenie 2km (dokładnie 1980m – 90 długości na basenie 22 metrowym) w czasie 70 minut :) Teraz tylko zejść na tym dystansie do 40-45 minut i będę happy.

Jeżeli chodzi cyferki, to w grudniu na wszystkie treningi poświęciłem 25h:30m. W tym na pływanie 6h:55m, bieganie 7h:40m i na rower 10h:55m.

Grudzien 2011

A w styczniu będzie jeszcze więcej, jeszcze dłużej i jeszcze dalej :)

Wszystkiego co najlepsze w nowym roku!!!

Opublikowano O wszystkim i o niczym | Otagowano , , , | 4 komentarzy

Izotonik z pianką

Po wyczerpującym treningu nie trzeba już więcej wybierać pomiędzy jak najbardziej wskazanym izotnikiem, a zimnym i orzeźwiającym piwkiem. Z odsieczą przychodzi nam bawarski browar Erdinger, który proponuje w takiej sytuacji swoje bezalkoholowe (0,4% vol) piwo pszeniczne.

erdinger

Według zapewnień producenta piwo to jest napojem izotonicznym, czyli takim, którego osmolarność (stężenie stałych składników) jest zbliżona do stężenia płynów ustrojowych ciała, a co za tym idzie łatwo się wchłania i dobrze nawadnia organizm. Dodatkowo piwo to wzbogacone jest o sód, potas, węglowodany i witaminy z grupy B, a to wszystko przy jedynych 25 kaloriach na 100ml tego złocistego trunku.

Jak dla mnie, tak wygląda izotonik idealny :)

erdinger-alcoholfrei

Opublikowano O wszystkim i o niczym | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Garmin Forerunner 310xt

Jako, że w domu nie ma jeszcze choinki, to bez większych problemów udało mi się wczoraj przechwycić paczkę, która docelowo miała wylądować pod świątecznym drzewkiem. A w owej paczce znalazłem mojego wymarzonego Forerunner’a 310xt. Ileż ja musiałem wysłać listów do Świętego Mikołaja zanim prośby moje zostały wysłuchane… ;)

310xt

Teraz wszystkie niezbędne informacje dotyczące moje treningu takie jak czas, dystans, tempo, prędkość, tętno i wiele, wiele innych będę mógł czerpać z tego “małego” urządzenia. Planowanie złożonych treningów interwałowych, to teraz żaden problem. Wystarczy stworzyć sobie trening na connect.garmin.com wysłać go bezprzewodowo do zegarka i gotowe. Zegarek sam będzie instruował mnie kiedy zwolnić, a kiedy przyspieszyć albo kiedy moje tętno przekroczy ustaloną wartość itp. itd. Możliwości tego urządzenia jak na moje potrzeby są niemalże nieograniczone.

Aktualnie jestem na etapie wyboru jakie dane mają wyświetlać się na zegarku podczas treningu. Mam do dyspozycji 4 ekrany na których mogę umieścić od 1 do 4 różnych informacji. Fajne jest to, że dla każdego ze sportów można ustawić co innego. A wybierać mogę z następujących pól.

310xt data fields

Jakby ktoś chciał poczytać więcej o tym zegarku to polecam Garmin Forerunner 310XT In Depth Review.

Dzisiaj pierwsze bieganie z nowym sprzętem :)

Opublikowano O wszystkim i o niczym | Otagowano , , , , , , | 2 komentarzy